Menu

Będzie ukorzenie czy rozwód?

2 marca 2018 - AKTUALNOŚCI, KOMENTARZE
redaktor KB

Krzysztof BEDNARZ

Dlaczego Sabina Nowosielska na osiem miesięcy przed wyborami separuje się od Platformy Obywatelskiej? Powodów jest wiele. Po pierwsze kalkuluje, że komitet bezpartyjny będzie lepiej odbierany przez wyborców, tym bardziej, że notowania Platformy nie są tak optymistyczne jak w 2014 roku. Istnieje jednak jeszcze inny powód o wiele ważniejszy.


Zacznijmy od tego, że prezydent Nowosielskiej może się wydawać, że zwycięstwo ma już w kieszeni. I w dużej mierze będzie to pogląd uzasadniony, choć podobnie przecież myślał jej poprzednik. Nowosielska na dziś posiada prawie absolutną władzę w mieście. Błyskawicznie zdobyła dominację w magistracie i jednostkach podległych gminie. Od początku popiera ją większość radnych, a poprzez wysokie dotacje sprawnie kontroluje ona przekaz medialny oraz większość mediów w Kędzierzynie-Koźlu (wyjątek stanowi Tygodnik 7 Dni). Teraz chce przypieczętować swoje wpływy budową własnej, bezpartyjnej większości w radzie miasta. Większości jeszcze bardziej bezkrytycznej i posłusznie popierającej prezydenta miasta. I chociaż Nowosielska w tej kadencji nie spotykała się z oporem radnych większościowego klubu PO to istnieje tam grupa radnych, która nieprzychylnie patrzyła na niektóre działania prezydenta miasta. Jednak brak konsekwencji, wygodnictwo i niechęć do otwartej krytyki Nowosielskiej wśród większości radnych PO spowodowały osłabienie siły tej partii w radzie miasta. Skrzętnie wykorzystała to Nowosielska, która przejęła teraz również inicjatywę wyborczą.

Mało kto o tym wie, ale w „dociskaniu” radnych koalicji najgorliwiej pomagał Nowosielskiej klub Radnych Niezależnych, kierowany przez radnego Rafała Olejnika. Ta grupa, która chce uchodzić za opozycję, w rzeczywistości jest najtwardszym zapleczem prezydent miasta. Wystarczy przyjrzeć się głosowaniom w kontrowersyjnych tematach. Nie dziwi zatem fakt, że to na tym środowisku Nowosielska chce się oprzeć tworząc swój komitet. No ale co w takim razie z Platformą? Ano ma startować bez własnego kandydata na prezydenta i … dać się w wyborach pobić ludziom z bloku prezydenckiego. Do złudzenia przypomina to sytuację z 2010 roku kiedy to PO miała na tych samych warunkach popierać Tomasza Wantułę. Wtedy Platforma o włos uniknęła totalnej katastrofy, choć zapoczątkowało to rozłam w partii, bowiem część jej członków podporządkowała się zwycięskiemu Wantule. W konsekwencji w radzie miasta PO miała tylko dwóch radnych.

Jeśli lokalna Platforma posiada instynkt samozachowawczy to ma spore możliwości, żeby wyjść z opresji z twarzą. Problem w tym, że w jej szeregach jest sporo zwolenników forsowania szkodliwego dla PO planu Nowosielskiej. I prawdopodobnie będą argumentować, że trzeba iść na współpracę. Mam też spore wątpliwości czy nowy szef lokalnej PO, Michał Nowak, ma wystarczające doświadczenie polityczne, aby rozegrać tę niełatwą grę z korzyścią dla swojej partii. Tym bardziej, że prezydent Nowosielska jest twardym i nieugiętym przeciwnikiem, a ze słów Michała Nowaka wynika, że jak na razie skłania się ku dyplomacji. Jak zachowa się w tej sytuacji okaże się wnet.

Pozostają jeszcze kwestie etyczne, które jak zwykle w polityce schodzą na dalszy plan. Nowosielska czerpała wymierne korzyści z poparcia PO. Chodzi szczególnie o przychylność i środki pieniężne płynące z Urzędu Marszałkowskiego, gdzie rządzi Platforma. Po drugie radni PO przez ponad trzy lata stali murem za Nowosielską, nawet w spawach kontrowersyjnych. Wielokrotnie decydowali się na lojalność, także w sytuacjach, kiedy należało się sprzeciwić. Kiedy ich o to zapytać przekonują, że wtedy ważniejsza była spójność i współpraca z prezydentem miasta, dlatego też ewentualne wątpliwości rozstrzygano na korzyść Nowosielskiej. Faktycznie brak współpracy między radą i prezydentem nie byłby dobry dla miasta, jednak nie oszukujmy się, bezkrytyczność zawsze jest łatwiejsza. Teraz okazało się, że Nowosielska nie doceniła tego wsparcia i chce zbudować własne zaplecze, spychając Platformę na boczny tor. Ta oczywista zdrada własnego środowiska rozgrywa się przy pełnym milczeniu mediów, które udają że o niczym nie wiedzą. Co więcej do tego politycznego zgrzytu nikt oficjalnie się nie przyznaje, a to dlatego, że do ostatecznej próby sił jeszcze nie doszło. Pewne jest natomiast to, że takiego planu wyborczego Nowosielskiej oraz interesu Platformy nie sposób pogodzić. Kompromis wydaje się niewykonalny i, albo któraś ze stron ukorzy się przed drugą, albo po prostu dojdzie do rozwodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *